Przejdź do treści

„Kiedy już byłem starszy, mama wysyłała mnie z obiadkami do różnych staruszków i staruszek. Moja mama Władysława Bieniewska prowadziła własną politykę społeczną. Przeżywszy głód i biedę w czasie wojny miała wewnętrzną potrzebę pomagania i dzielenia się ze wszystkimi, którzy wg jej oceny potrzebowali wsparcia. I tak poznałem państwa Czerskich i panią Wojnikonis, u której pobierałem dodatkowe nauki z języka angielskiego”.

Andrzej Bieniewski

„Pani Dea [Dyoskora] Wojnikonis była dla mnie osobą z innego świata. Miała osiołka Uno, który zresztą był atrakcją dla całej sulejóweckiej dzieciarni. Mieszkali w domu na rogu Dworcowej i Szkolnej. Osiołek reagował tylko na komendy francuskie, ponieważ pochodził z Algierii Francuskiej. Prawdopodobnie był darem z UNRRA”.

Andrzej Bieniewski

„Właścicielka jeździła nim na oklep, ale także zaprzęgała go do małego transportowego wózka. Pani Dea przygarniała i leczyła chore ptaki i inne zwierzaki, a jeden wyleczony pacjent – kawka zwana Kubusiem z wdzięcznością siadywała jej na ramieniu przyprowadzając stado swoich znajomych dzikich kawek”.

Andrzej Bieniewski

„Pamiętam z dzieciństwa Dom Pań Wojnikonis. Był dla mnie – jako małej dziewczynki strasznym dworem. Bałam się mieszkającej tam starszej pani, która miała osiołka. Zapamiętałam ją jako staruszkę odzianą zawsze w to samo, zielone ubranie, które kojarzyło mi się w wojskowym mundurem”.

Aneta Sapilak

Zobacz pełne relacje


Cytaty, fotografie oraz relacje są fragmentem materiałów dostępnych w Archiwum Społecznym Sulejówka.  Więcej fotografii znajduje się z kolei w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sulejówku. Czekamy także na Twoją historię!

Andrzej Bieniewski
Andrzej Sawelski
mieszkaniec Sulejówka
Aneta Sapilak
mieszkanka Sulejówka