Przejdź do treści

Biuletyn „Sąsiedzi z Sulejówka”

Historia miasta współtworzy tożsamość jego wspólnoty. Portal “Sulejówek po sąsiedzku” to wielowymiarowy obraz historii społecznej tego miasta.

Jeśli pamiętasz ciekawą historię o mieszkańcach i mieszkankach miasta – napisz do nas. Podziel się swoją opowieścią. Włącz się w poszerzanie naszej narracji. Każde wspomnienie czy udostępnione do zdigitalizowania zdjęcie wzbogaci odtwarzany przez nas ze skrawków pamięci obraz przeszłości tego miejsca.

Czekamy na twoje opowieści, abyśmy mogli się nimi podzielić z innymi. O wszystkich nowych odkryciach będziemy informować właśnie tutaj. Czyja historia pojawi się jako pierwsza?

Kontakt: kontakt@sulejowekposasiedzku.pl

15 października

Październik 2021

Po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości w roku 1918 Sulejówek staje się modną podwarszawską miejscowością. Zapewne takie nazwiska jak Piłsudski, Moraczewski, Rataj, Grabski przyciągają zamożnych mieszkańców Warszawy. Pojawiają się willowe rezydencje – zajmowane w czasie II wojny światowej przez Niemców, a w latach powojennych ochoczo przejmowane przez skarb Państwa, które zarządza w nich tak zwany kwaterunek wobec braków mieszkań po wojennej zawierusze.
Lata 50. i 60. obfitują w budowę licznych domów typu „kostka” na małych placach. W stosunkowo krótkim czasie Sulejówek staje się mieszaniną architektoniczną, w której dominują domy jednorodzinne budowane w różnych stylach. Zaczynają pojawiać się też niskie czteropiętrowe bloki – jak te na ulicy Idzikowskiego, na Pl. Czarnieckiego czy współcześnie na ul. Wodociągowej.
W połowie lat 50. na ulicy 1 maja [obecnie Dworcowej 91/93] wyrastają dwa przedziwnej urody kameralne bloki…
Do Sulejówka przybywa młody geodeta pan Marian Grus, absolwent Politechniki Warszawskiej – pracownik Centralnego Biura Studiów i Projektów (CBSiP) na Wileńskiej w Warszawie. Mąż Władysławy, ojciec trzech synów. Pracuje na terenie gminy mierząc grunty, parcelując majątki. Jest cenionym pracownikiem i dyrekcja wyznacza mu odpowiedzialne zadanie. Otóż ma znaleźć plac pod budowę małych bloków, w których ma pomieścić się po sześć niedużych mieszkań dla pracowników CBSiP. Budowę sfinansować ma Biuro.
Blisko torów, naprzeciwko pola emerytowanego kolejarza pana Pieczkiewicza młody inżynier znajduje plac, na którym są głębokie sadzawki. Postanawia plac osuszyć i ruszyć z budową. Powstaje pierwszy blok. Pan Marian dostaje w nim małe mieszkanie na I piętrze od strony wschodniej. Wkrótce zapada decyzja o budowie kolejnego bloku. Budynki długo pozostają nieotynkowane, piętrzą się problemy – piece kaflowe są zbudowane nierzetelnie, do piwnic wlewa się woda, szambo co i raz pokazuje swoje wątpliwie pachnące oblicze, stolarka okienna niedbale wykonana przepuszcza zimno i mróz. W piwnicy jest tyle wody, że ktoś wpada na pomysł, aby wpuścić tam ryby. Przybywają kolejni fachowcy. Wkrótce Biuro się poddaje i zarządzanie budynkami przejmuje Urząd Miasta.
A życie toczy się dalej. Panie [najczęściej niepracujące] spotykają się za domem na „babskie pogaduchy”, panowie pracują, budują garaże dla swoich samochodów, dzieci chodzą do szkół… baraku, starej szkoły, potem liceum na Paderewskiego [dawniej Dzierżyńskiego]. Bawią się na podwórku, zawierają przyjaźnie. Ktoś słucha Wolnej Europy.
A bloki? Nadal istnieją. Ich wygląd jest nieco podreperowany, w oknach są białe firanki… tylko nie ma już dawnych mieszkańców. I pola z żytem pana Pieczkiewicza naprzeciwko…

15 września

Wrzesień 2021

Sulejóweckie ulice. Przed laty nieoświetlone, piaszczyste – z licznymi dołami i kałużami w deszczowe dni. Jak to na wsi.
18 lipca 1962 roku osiedle Sulejówek [uprzednio wieś] otrzymało prawa miejskie, lecz proces budowy miejskiej infrastruktury przebiegał długo. Kolejne władze samorządowe borykały się z jej budową. Do tej pory nie wszyscy mieszkańcy mają asfaltowy luksus, choć w większości ulice są zadbane. Obecnie w Sulejówku jest bieżąca woda, kanalizacja i gaz miejski. Miasto rozrasta się w błyskawicznym tempie. Jednak budowy nowych dróg nie zawsze idą równolegle z powstawaniem nowych domów. Bywa, że są o krok z tyłu.

A jak było w czasie, gdy mieszkał tu Józef Piłsudski? Zerknijcie na zbiór naszych zdjęć. Zobaczycie dojrzewające zboże, ogromne pola kapusty przy torach, ulice z drewnianymi elektrycznymi słupami.

W latach 20. dojazd do Sulejówka był bardzo utrudniony. Gruntowe drogi dojazdowe nie były nawet utwardzone. Bywało, że w czasie wiosennych roztopów pod koła samochodu Marszałka podkładano deski, aby samochód mógł przejechać – nie zakopując się w błocie. Dopiero w latach 30. od Traktu Brzeskiego zbudowano wąską dojazdową drogę z bazaltowej kostki [Zachodnia strona Dworku Milusin]. Odszukajcie na naszym portalu fotografię dwóch małych chłopców stojących na owej kostce w jednakowych – zapewne szytych przez mamę – płaszczykach. To zdjęcie z roku 1956. Do roku 1988 była to ulica Henryka Sienkiewicza. W 70. rocznicę odzyskania niepodległości nazwano ją Aleją Piłsudskiego.

Główna brama wjazdowa na posesję Marszałka była od strony północno-wschodniej. Wiosną 1924 roku piłsudczycy przywieźli tabliczki z napisami „ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego” i zamocowali je bez powiadamiania władz gminy. Było to w dniu imienin Wodza – 19 marca.
Nazwa ta przetrwała 24 lata – do roku 1948. Przez 40 kolejnych lat ulica nosiła początkowo nazwę Generała Karola Świerczewskiego, a następnie Janka Krasickiego. Obecnie na odcinku od Dworcowej do Paderewskiego to ulica Legionów.

W zależności od historycznych fluktuacji – ulice w naszym mieście zmieniały nazwy i z pewnością jeszcze pojawią się kolejne. Mamy jednak jako mieszkańcy na sumieniu pewne zaniechania. Bo czy nie powinno być u nas ulic Aleksandry Piłsudskiej i Zofii Moraczewskiej? Wszak to te dwie wspaniałe kobiety – polityczki, działaczki społeczne, feministki kiedyś podjęły decyzje, że Sulejówek będzie miejscem dla ich rodzin; mężów i dzieci. To one za własne pieniądze kupiły tu domy i to dzięki nim mówi się dziś o Sulejówku. Świat musi o nich usłyszeć, a my musimy o nich pamiętać i realizować ich testament.

15 sierpnia

Sierpień 2021

W lipcu zaprosiliśmy was na cykl warsztatów fotograficznych i literackich inspirowanych zbiorami na portalu. W upalny weekend 24-25 lipca pod okiem fotografki i edukatorki Alicji Szulc poznaliśmy programy do obróbki zdjęć, nauczyliśmy się robić dobre zdjęcia w muzealnym ogrodzie.
Następnie ruszyliśmy w teren szlakiem punktów z portalu Sulejówek po sąsiedzku, żeby sprawdzić i dokumentować, jak wyglądają obecnie miejsca sprzed stu lat. Poza wytężoną pracą twórczą, w chyba najgorętszy weekend wakacji, jedliśmy pyszne jagodzianki z cukierni Babeczki z Sulejówka Miłosny, posililiśmy się lodami w naszej sulejóweckiej Słodkiej dziurce i przy okazji odkryliśmy na nowo dobrze znane okolice.
Kilka dni później na warsztaty literackie zaprosiła Kasia Bulicz-Kasprzak, nasza pisarka z sąsiedztwa. Uczestnicy uczyli się, jak zbudować syntetyczną i przejrzystą wypowiedź, jak patrzeć na świat i widzieć uważanej, ale też, jak pracować nad swoim warsztatem, żeby go doskonalić i rozwijać. Kasia zadała też pracę domową, którą wszyscy wzorowo odrobili. Nie jedynie wena, ale i systematyka jest ważna w pracy pisarskiej.
Na zakończenie wakacji spotkamy się jeszcze na warsztatach kolażowych. Stworzymy pocztówki z archiwalnych zdjęć połączonych z tymi wykonywanymi przez nas-współczesnych. Połączymy stare z nowym, historię z teraźniejszością, a pewnie dodamy do tego coś jeszcze… Miejsc na warsztatach już brak. Rozeszły się jak świeże bułeczki.
Czym są jednak pocztówki, które nie zostały zaadresowane, wypisane i wysłane? Nasze wyślemy w świat na początku września. Śledźcie koniecznie fb biblioteki, będziemy was informować o szczegółach tego wydarzenia, ale również, jeśli zwolni się miejsce na warsztaty kolażowe.

 

15 lipca

Lipiec 2021

Sulejóweckie glinianki są obecnie zadbanym terenem rekreacyjnym. Miejscem, gdzie mieszkanki i mieszkańcy Sulejówka w czasie wolnym mogą odpocząć wśród zieleni, nad wodą, obserwując jego mieszkańców – urocze kaczuszki. Mogą również posłuchać szumu fontann, śpiewu ptaków lub koncertu Młodzieżowej Orkiestry Dętej Akord, zrelaksować się na ławeczkach, leżakach, w hamakach, przyprowadzić dzieci na nowoczesny plac zabaw, pojeździć na rowerach, a także spotkać się z przyjaciółmi i grillować na specjalnie przygotowanych stanowiskach.
A jak było dawniej?
Na terenie glinianek (dawna Cechówka, a obecnie Miłosna) znajdowały się pokłady gliny. Stąd wzięła się nazwa tego terenu. Ich przemysłowe wykorzystywanie zaczęło się w roku 1866, kiedy to właściciel Okuniewa, Łopatin wybudował cegielnię. Zaczęto wówczas wydobywać glinę do produkcji cegieł. Doły po wykopaniu gliny zalano wodą tworząc stawy i nazywając je: Kozacki, Łabędowicza, Piątek i Babski. Miejscowa ludność i przyjezdni zażywali tu chętnie kąpieli. Przed II wojną światową wokół stawów powstały nawet boiska sportowe. Po wojnie, w roku 1948 teren został zalesiony. Niestety po latach stał się miejscem licznych, niekontrolowanych libacji, co w konsekwencji powodowało zaśmiecenie i degradację lasu wokół niemal wyschniętych i zaniedbanych stawów.
W 2010 roku powstał nowy stadion sportowy, a kilka lat później zaczęła się rewitalizacja i budowa nowoczesnych zbiorników retencyjnych oraz zagospodarowanie parku.
Na portalu można znaleźć wspomnienia mieszkanek i mieszkańców, zdjęcia zatrzymanych w kadrze chłopców – członków Koła Młodzieży Miłośnianka, które działało na terenie glinianek. Ze wspomnień dowiadujemy się, że ludzie chętnie tam przychodzili, że oprócz meczy rozgrywanych między Miłośnianką a drużyną Kolejarz były tam również potańcówki na dechach, festyny, a w czasach PRL-u pochody pierwszomajowe.
Minęło wiele lat, a kolejne pokolenia mieszkańców znów tu przybywają w poszukiwaniu relaksu, ruchu na świeżym powietrzu, muzyki czy spokoju wśród śpiewu ptaków.
Jeśli mają Państwo swoje wspomnienia (a może nawet zdjęcia) dotyczące tego miejsca, zachęcamy do kontaktu: kontakt@sulejowekposasiedzku.pl

15 czerwca

Czerwiec 2021

Wczesne lata siedemdziesiąte XX wieku. W poczekalni na parterze małej starej willi po rodzinie Kamińskich przy ulicy Paderewskiego 94 jest pełno chorych dzieci – panie rejestratorki przygotowują karty, dzieci z mamami czekają na wizytę u pani doktor Krzykowskiej. Za chwilę zobaczymy, kto dostanie witaminę C i aspirynę, a kto serię zastrzyków z penicyliny. Małe fiolki z białym proszkiem w środku wzbudzają strach. Panie pielęgniarki będą musiały przyjeżdżać na służbowych rowerach codziennie do domu pacjenta, aby zaaplikować lek domięśniowo. Strzykawki były szklane a igły wielorazowe, po użyciu sterylizowane w specjalnym piecu.
W przychodni zazwyczaj jest zimno. Stare kaflowe piece nie są w stanie ogrzać pomieszczeń. Do plątaniny kabli i ledwo trzymających się ścian gniazdek podłączane są piecyki elektryczne, żeby choć trochę podnieść komfort chorych pacjentów i pracujących lekarzy. Drewniane podłogi pokryte dziurawym linoleum skrzypią. Lekarki łamią obcasy, bo co jakiś czas zmurszałe drewno zapada się. Schody prowadzące na górę skrzypią. Dziś są wyremontowane, ale pachną jak dawniej – minionym czasem.
Na górę wchodzą ciężarne, które mają umówioną wizytę w gabinecie ginekologicznym u pani doktor Siemaszko. W małym gabinecie zabiegowym słychać co jakiś czas płacz dziecka albo głos schorowanej osoby. U pani doktor Ławreńczyk – okulistki – jest cicho. Pracuje w skupieniu. Ma całkiem nowoczesną jak na owe czasy aparaturę. Dwa razy w tygodniu pacjentów przyjmują panie – Anna Padzik i dr Jankowska, psycholog i psychiatra.
Przychodnia jest mała i niedoposażona. Gabinety zaś ciasne. Jej surowy wystrój ratuje p. Szymanowska. Codziennie dba o każdy skrawek powierzchni, a do czyszczenia przestrzeni na styku ściany i podłogi używa… szczoteczki do zębów. Raz do roku odbywa się malowanie ścian, d dołu obowiązkowo farbą olejną. Jest siermiężnie, ale czysto.
Maleńki pokoik na poddaszu zachował się w pamięci wieloletniej kierowniczki dr. Marii Bramy-Rosik jako azyl dla personelu. To nie było jedynie pomieszczenie socjalne. Tam spotykano się z okazji imienin, czy świątecznych śledzików. Każdy przynosił z domu co mógł, świętowano w rodzinnej atmosferze. Lekarze i personel żyli w przyjaźni. Byli dla siebie wsparciem i zwyczajnie się lubili. Nie było rywalizacji czy obgadywania. To tam konsultowało się trudne przypadki, opowiadało o swoich radościach i smutkach.
Pani Żenia Dworak – wieloletnia położna i pielęgniarka środowiskowa – przynosiła z domu kwiatki i sadziła w ogródku nieopodal wiaty na rowery i wózki. Nie starczało jej ani siły, ani czasu na dbanie o cały teren przychodni. Rosły tam głównie chaszcze, ale też akacje.
Willa jest dla mieszkańców Sulejówka jedynym ośrodkiem zdrowia. Po wizycie u lekarza zostawało już tylko zrealizować receptę w jedynej aptece w miasteczku -po drugiej stronie torów, na ulicy Piastowskiej.
Ale to już będzie inna opowieść, którą kiedyś zamieścimy na portalu.

14 maja

Maj 2021

*Jest 15 maja roku 1931. Imieniny Zofii. Zofia Moraczewska szykuje się do przyjęcia gości. Zakłada skromną sukienkę w kwiatki, upina spinkami lekko pofalowane włosy. Jeszcze tylko korale…Ogród i lasek wysprzątany Dom odmalowany. Pogoda jest piękna, na niebie ani jednej chmurki. Wkrótce przybędą goście, dla których pani Zofia, z pomocą pani Anieli przez kilka dni gotowała i piekła przeróżne smakołyki! Na stołach ustawionych w sosnowym lasku pojawiają się doskonałe potrawy: pasztet z cietrzewi upolowanych przez Jędrzeja, rolada z cielęciny w sardelowym sosie, szczupak w majonezie, sos morelowy, sałata z ryb i jarzyn, mizeria, sałata zielona ze śmietaną i 5 tortów: kawowy, Pilatowej, kawowy biszkoptowy, orzechowy z masą, czekoladowy i pomarańczowy, a na gorąco barszcz z francuskimi pasztecikami. Wybija godzina 15.00. Pierwsza przybywa pani Michalina Mościcka z piękną azalią w rozkwicie. Następnie panie ze Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet, Sieroszewscy, wojewoda Twardo, Romanowie, Adam Kruczkiewicz, Valdenowie, p. Kadenacowa, Słodkowska Jadzia, Irka Prokop, Nela – a wieczorem Aleksandra Piłsudska. Jest morze kwiatów i różnorakich prezentów ręcznie wykonanych. Jest też walizka z przyborami toaletowymi. Jędrzej bawi gości opowiadając dykteryjki i częstując winem domowej roboty. Jest gwarno i wesoło. Wypielęgnowany dom i ogród, w którym zakwitły właśnie bratki i niezapominajki, budzą zachwyt! Drzewa obudzone wiosenną aurą tworzą piękne koronki na tle nieba.

[15 05 1937]. Biblioteka Narodowa: Magazyn Ikonografii F.69803/I. Dostęp online.

Dla Zofii Moraczewskiej dzień imienin był niezwykle ważny. Ważne były zwłaszcza „kochane kobietki” ze Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet, w których towarzystwie czuła się świetnie. Zapraszana na liczne przyjęcia czuła się zobowiązana, aby raz w roku zrewanżować się i zaprosić gości do Sulejówka. Przygotowania do imieninowych obchodów trwały od rana do nocy przez trzy dni.  Przyjęcia zazwyczaj odbywały się na świeżym powietrzu, w sosnowym lasku, ale przy brzydkiej pogodzie goście byli przyjmowani w salonie. Wówczas stoły ustawiano w literę T. Mieściło się przy nich 45 osób.

W domu Państwa Moraczewskich  – Dworku Siedziba – jest Izba Pamięci im poświęcona. Można zobaczyć salonik i spróbować wyobrazić sobie, jak karkołomne zadanie miała Pani Zofia Moraczewska organizując przyjęcie dla licznie przybyłych gości. Niezmiennie zachęcamy do przeglądania naszej galerii adresów i czytania wspomnień mieszkańców. Wciąż odrywamy nowe fotografie i kolejne historie, którymi wkrótce będziemy się dzielić!

*Opis imienin z roku 1931 – na podstawie „Listów do siostry” w redakcji Beaty Gołkowskiej wydanych w roku 2018 przez Wydawnictwo LTW we współpracy z Wydziałem Nauk Historycznych i Pedagogicznych oraz Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

15 kwietnia

Kwiecień 2021

Jest jesień 1934 roku. Państwo Zofia i Józef Wójciccy wprowadzają się do nowowybudowanej willi przy ulicy Legionów 3 (obecnie Rozwadowskiego 9) w Sulejówku. Przedsiębiorca budowlany i jego dwaj wspólnicy (pan Droszcz i pan Skorupko) zafascynowani miasteczkiem budują trzy domy na parceli wielkości 8000 metrów kwadratowych. Państwo Wójciccy nie mogą przewidzieć, że nie będzie im dane długo i spokojnie tu mieszkać. Wiosną 1935 roku pan Józef umiera pozostawiając żonę Zofię i dwójkę małych dzieci.
Nikt nie przypuszcza, że willa Józefa zwana Świerkówką, stanie się źródłem dochodu dla wdowy. Będzie wynajmowała jej gościnne progi m.in przedwojennemu pasjonatowi fotografii, autorowi wielu zdjęć dokumentujących Sulejówek – Romualdowi Makarewiczowi, mieszkającemu tam z małżonką Janiną. Nikt nie przypuszcza, że podczas wojennej zawieruchy willa przedsiębiorcy budowlanego będzie przystanią dla niemieckiego wywiadu ani, że Rosjanie urządzą w niej szpital, a właścicielka będzie zmuszona do życia w towarzystwie wrogów.
Kiedy po wojnie władza ludowa wprowadza kwaterunek, w domu ponownie pojawią się przypadkowi lokatorzy: przeplatające się życiorysy, zdarzenia, historie związane z trudną codziennością, brakiem jedzenia, leków, środków do życia.
I tak po latach, nocą, w wirtualnej rzeczywistości messengera spotykają się potomkowie właścicieli willi oraz przedwojennych lokatorów. Jedno zdjęcie przedstawiające dwie rodziny na tle dawnej willi wywoła wspomnienia. Po 80. latach historia zatoczy koło. Czy kiedyś spotkają się w realu?

Takich historii może być wiele. Tworzyło je codzienne życie, a przywraca pamięci patrzenie w przeszłość. Jeśli chcecie uczestniczyć w szukaniu korzeni swojej rodziny, zaglądacie na portal, wypatrujcie znajomych twarzy na starych fotografiach. Zobaczcie, jak splatają się sąsiedzkie historie własne i naszych przodków.

14 marca

Marzec 2021

Do Archiwum Społecznego Sulejówka trafiła w tym miesiącu unikatowa kolekcja zdjęć rodziny, która przed laty mieszkała w Sulejówku. Pan Romuald Makarewicz przybył do Sulejówka z dalekiego Tbilisi, a kolekcja jego fotografii trafiła do nas z odległej Kanady, gdzie mieszka jego prawnuczka – pani Ewa Gauld. Dzięki fotograficznej pasji jej pradziadka możemy przenieść się do Sulejówka z początku XX wieku. Pan Romuald był prawdziwym pasjonatem, który również samodzielnie zdjęcia wywoływał! Zatrzymywał w kadrach ówczesną architekturę wraz detalami, ale też mieszkańców, w ich życiu codziennym.

Ponadczasową wartość ma sama opowieść pani Ewy Gauld o Willi Wanda i historii jej rodziny ze strony nieżyjącej już mamy, pani Jolanty. Losy rodziny Wilczyńskich i Makarewiczów splotły się wraz ze ślubem dwojga młodych ludzi, których miłość zaczęła się podczas podróży pociągiem do Warszawy.

Dzięki Pani Ewie portal zyskał szczególne pamiątki w postaci fotografii przystanku Sulejówek z lat 20., zdjęć z jego budowy i z codziennego, podróżniczego życia. Zwróćcie uwagę na kiosk, w którym pracowało małżeństwo Makarewiczów, dorabiając do skromnej wojskowej emerytury.

W rodzinnych zbiorach pani Ewy znaleźliśmy też zdjęcie dawnej poczty, mieszczącej się w Willi Jadwisia.

Relacja Pani Ewy jest wielowątkowa, a formuła portalu pozwala nam na zamieszczenie jedynie cytatów z jej wypowiedzi. Po pełne nagrania oraz zapis relacji zapraszamy do Muzeum Józefa Piłsudskiego.

14 lutego

Luty 2021

Ile to studniówek, balów maturalnych widziała sala gimnastyczna sulejóweckiego liceum? Dzięki Ryszardowi Grusowi, maturzyście z rocznika 1969, który przesłał nam pakiet zdjęć, poczujemy atmosferę studniówkowej zabawy. Zupełnie innej niż współczesne imprezy organizowane w restauracjach, bo przygotowanej własnym sumptem od oryginalnych girland z krepiny aż po srebrną płachtę zrobioną prawdopodobnie ze sreberek po czekoladzie. Może kupowanej w małym białym sklepiku spożywczym naprzeciwko? Sklepiku, który nie był zwyczajny. Pełnił rolę nie tylko zaopatrzenia w podstawowe produkty dla okolicznych mieszkańców, ale także sklepiku szkolnego. Na szkolnych fotografiach zachwyca spontaniczna radość maturzystów oraz ich skromne stroje.
W licealnych czasach rodziły się pierwsze miłości, często na całe życie. Na portalu mamy zdjęcia klasowego małżeństwa maturzystów z roku 1969 podczas ceremonii ślubnej – w malowniczej scenerii ogrodu przy Kaplicy Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyścowych.
Kto zaś narzeka na śnieżną zimę, niech zobaczy, jakie zimy bywały przed laty. W roku 1956 Osiedle Wojskowe przykryte śniegiem stało się scenerią dla opowieści o rodzinie pułkownika Bieniewskiego. Zobaczcie, jak zmieniła się ulica Okuniewska, wtedy ze szpalerem drzew zasypanych w śniegu. Dowiemy się też więcej o codzienności mieszkańców osiedla, sposobach spędzania wolnego czasu i pracach społecznych, których efekty służyły również innym mieszkańcom.
Drodzy! Dzięki Wam odkrywamy dawny Sulejówek na nowo. Obecnie poszukujemy informacji na temat Willi Ułanka, która w roku 2002 stała się siedzibą Miejskiej Biblioteki Publicznej. Adres już jest na portalu. Czy podejmujecie to wyzwanie?

Zachęcamy do dzielenia się ciekawymi historiami i zdjęciami: kontakt@sulejowekposasiedzku.pl

14 stycznia

Styczeń 2021

Styczeń – to miesiąc karnawału i radosnej zabawy. W roku 2021 jednakże nie dane jest nam bawić się, spotykać, tańczyć, chadzać do teatru czy na koncerty.

Z rozrzewnieniem wspominamy spotkania na koncertach karnawałowych naszej rodzimej Orkiestry Akord, które rokrocznie odbywały się w odrestaurowanej obecnie sali OSP przy ulicy Świętochowskiego 15/17 w Sulejówku-Miłosnej – gdy rozbrzmiewały składanki muzyki filmowej, walce J. Straussa, marsze… w tym uwielbiany przez publiczność marsz Radetzkiego – wspólnie „wyklaskiwany” na koniec każdego koncertu.

Mamy nadzieję, że wkrótce wróci piękna tradycja noworocznych koncertów z udziałem sulejóweckiej publiczności! Tymczasem mamy dla Państwa nagranie fragmentu koncertu noworocznego ze stycznia 2020 roku.

Póki co – w przymusowej przerwie od muzyki na żywo – zapraszamy do rozejrzenia się po portalu „Sulejówek po sąsiedzku”, aby powspominać i dowiedzieć się, jak to się zaczęło. Jaka jest historia powstania Orkiestry? Jaki jest związek Ochotniczej Straży Pożarnej z muzyką? Przeglądając zdjęcia – w tym stare fotografie z początku XX wieku, dowiemy się, jak wiele osób było i jest zaangażowanych w naszą ochronę PPOŻ i strawę duchową w postaci muzyki granej przez ludzi niezwykłych. Niezwykłych, bo pasjonatów – głównie amatorów na co dzień zajętych zawodowo w zupełnie innych obszarach. Często dalekich od muzyki.

Orkiestra Akord – prowadzona przez kapelmistrza majora Edwarda Myśliwczyka od roku 1999 – została reaktywowana po 60. latach, bowiem 15 września w roku 1939 siedziba ówczesnej orkiestry założonej przez kapelmistrza Stanisława Drążka [w roku 1929] została spalona przez Niemców wraz ze wszystkimi instrumentami.

Po latach – dzięki staraniom dh. Henryka Zająca – orkiestra zaczęła grać ponownie i gra do dziś, choć w roku pandemicznym tylko wirtualnie.

Miło jest nam też Państwa poinformować o nowościach na naszej stronie. Prosimy zerknąć na dodane dziś miejsce na mapie Sulejówka – Kaplicę Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych.

Prosimy też zajrzeć do adresu „Milusin”. Tam na Państwa czeka prawdziwa perełka. Zdjęcie z roku 1935 i z roku 1956 z zabytkową bazaltową kostką na ulicy Piłsudskiego [dawniej Sienkiewicza], Zaś na „Gliniankach” (obecnie tak chętnie odwiedzanych) znajdziemy dawnych sportowców z Koła Młodzieży „Miłośnianka”.

Od zawsze ważne dla mieszkańców jest kolejowe połączenie ze Stolicą. Nasze stacje mają obecnie nowoczesne oblicze, ale na starych fotografiach, właśnie przez Państwa dostarczonych, możemy z nostalgią oglądać ich pierwotną formę. Polecamy uwadze adresy „Przystanek Sulejówek” i „Stacja Sulejówek-Miłosna”. Dodaliśmy kolejne zdjęcia!

Nasz portal budzi coraz większe zainteresowanie. Będzie się rozwijał dzięki Państwa zaangażowaniu i nadsyłanym fotografiom, do czego gorąco zachęcamy! Dobrego Roku!