Przejdź do treści

handel

[To był sklep] Społem. (…) Mały sklepik. W pewnym [momencie] pani [Hernik] z mężem, (….) podjęła się w czynie rozbudowy. Jak to było finansowane nie wiem, bo to jest sklep Społem. Ona była nauczycielką. (…) Wtedy zaopatrzenie było kiepskie, bo tu (…) nawet nie było ich tyle, [żeby] na placach jednej ręki [policzyć]. Wszystko trzeba było targać w zasadzie, z Warszawy. A wiemy, jakie w PRL-u było zaopatrzenie. Wychodziło się z pracy i biegało się po sklepach w kolejki które stały i pytało się kiedy będzie dostawa tu, kiedy będzie w następnym i zamawiało się kolejkę.

Jerzy Jackiewicz

Nazywam się Arkadiusz Wiśniewski. (…) Tak naprawdę rodzina mojej babci pochodziła z Sulejówka. Mój pradziadek, Władysław Turemko był kolejarzem, związanym z linią kolejową Warszawa-Siedlce. Sprowadzili się i zamieszkali w Żurawce. Moja prababcia pochodziła z Okuniewa. (…) Przed wojną posiadała na ulicy Bema, przy stacji kolejowej Sulejówek-Miłosna, sklep kolonialny, gdzie sprzedawała herbaty sprowadzane typu herbata cejlońska czy jakieś suszone owoce ale też i cukierki. Miała też w sklepie chleb i inne artykuły spożywcze, co szczególne znaczenie miało podczas drugiej wojny światowej. Mieli trzy córki: najstarsza Julię, średnią Annę i najmłodszą Elżbietę i to była moja babcia.

Arkadiusz Wiśniewski