Przejdź do treści

„Moja edukacja się zaczęła w Baraku w klasie I a w roku szkolnym 1958/59 a moją wychowawczynią była pani Irmina Sudnik – po zamążpójściu Matyjaskowa.
Najfajniejsze były przerwy, które ogłaszała i kończyła woźna pani Szyszkowa – wielkim ręcznym dzwonkiem. Wrzeszczała na nas okrutnie: “Ja ci pokażę jak mój syn wróci z więzienia to ci da”!”

Andrzej Bieniewski

„Szkoła mieściła się po drugiej stronie dworca kolejowego. W prywatnym gmachu Galarkiewiczów. Duże takie pomieszczenia były. Nauczycielkę pamiętam, panią Kwasiborską, która tam od wieków uczyła wszystkie pokolenia. Dosłownie. Nawet po wojnie”.

Maria z d. Chytrowska Kowalska

„Ponieważ szkoła była pod drugiej stronie torów powstało takie grono osób, które postanowiło zebrać fundusze na budowę szkoły. Taki komitet ludzi mieszkających powstał. Pamiętam niektóre nazwiska. Byli moi rodzice, Bykowscy, mojej mamy brat, Piekarscy, Grabowscy. To byli sąsiedzi. Tam na pewno więcej osób się w to włączyło”.

Maria z d. Chytrowska Kowalska

„Naprzeciwko – tam, gdzie Piekarscy mieszkali, był stary długi barak. Teraz jest tam liceum, a przedtem to był taki budynek drewniany i tam urządzono przedstawienia, jakieś spotkania, zabawy na całym terenie, zabawy z loteriami fantowymi. Myśmy brały w tym udział. Zbierałyśmy po ludziach różne fanty. Robiliśmy sekretniki. Także była to taka poczta listonoszy. Myśmy uczestniczyły w tym jako dzieci. Okolicznych dzieci tak samo było tam dużo. Pamiętam też, że zaangażowano teatr ukraiński. Zbierało się z tych biletów, z tych loterii. Wszystko na budowę szkoły”.

Maria z d. Chytrowska Kowalska

„W czasie, kiedy byłem zapisywany do pierwszej klasy nie było wymogów mundurków. Dla mnie wielkim przeżyciem było, że miałem komplecik jersejowy, ponieważ ojciec mój jak wychodził z Warszawy w pierwszych dniach września to wstąpił do domu braci Jabłkowskich przy ulicy Brackiej, gdzie wszystko co było na półkach, było rozdawane mieszkańcom. Ojciec pamiętając o tym, że synek pierworodny Januszek będzie szedł niedługo do szkoły, wziął właśnie taki komplet jersejowy granatowy i zamiast tornistra niewielką walizeczkę. Przeżycie było ogromne, ponieważ walizeczka miała zamknięcie i kluczyk na sznureczku. Oczywiście przy pierwszym wymarszu do szkoły ten kluczyk zginął, ale walizeczka długo mi służyła”.

Janusz Dowjat

Zobacz pełne relacje


Cytaty, fotografie oraz relacje są fragmentem materiałów dostępnych w Archiwum Społecznym Sulejówka.  Więcej fotografii znajduje się z kolei w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sulejówku. Czekamy także na Twoją historię!

Andrzej Bieniewski
Andrzej Borodzik
wnuczek Zofii i Stanisława Śliwińskich
Anna Cwalinowa
mieszkanka Sulejówka
Anna Kuczera
mieszkanka Sulejówka
Barbara Borodzik
była mieszkanka z ul. A. Grottgera
Janusz Dowjat
wnuk Heleny i Stanisława Dowjatów
Marek Kwiatkowski
syn Jadwigi i Piotra Kwiatkowskich
Maria z d. Chytrowska Kowalska
sąsiadka Piłsudskich