Przejdź do treści

kultura

Odreczny napis Sulejówek, wielkanoc 1930 r. "Babiniec"Wielkanoc 1930 - Drewniak - "Babiniec"

Mariusz Kolmasiak

Przy stole siedzące trzy osoby: dwie kobiety oraz mężczyzna Walenty Wójcik.Walenty Wójcik. Drewniak, Wielkanoc 1930 rok

Mariusz Kolmasiak

„Całe towarzystwo przeniosło się do Warszawy. Tam miałam religię, a jak przyjeżdżałam były lekcje i koniec. Nigdzie się nie chodziło. Chodziło się później do kina Grażyna w straży naszej przy piecu. Najlepiej się kupowało bilety przy piecach kaflowych, bo było zimno, przy piecach kaflowych i życie kwitło kulturalne można powiedzieć. Fajne było kino Grażyna w straży. I mogę powiedzieć, że nie miałam tutaj towarzystwa. Wszystko było w Warszawie”.

Barbara Pasińska-Kruk

„Tutaj do straży przyjeżdżało kino objazdowe. Jeszcze jako dziecko chodziłam do tego kina. Okna były przysłonięte. Bilety kupowało się przy wejściu. Czasem, jak był jakiś ciekawszy [film], to nawet brakło biletów, bo to była duża atrakcja. Nie wszyscy do Warszawy jeździli. To były lata kiedy jeszcze chodziłam do podstawowej”.

Barbara Szewczyk

„Później też było kino w straży, pod patronatem straży. Ono Grażyna się nazywało. To było gdzieś w latach 50. Dwa razy w tygodniu? Oni udostępniali salę, która była do wszystkiego. Były występy, akademie ku czci. Myśmy występowali na tych akademiach”.

Barbara Szewczyk

„Byłem w życiu na jednym pochodzie pierwszomajowym. Jakoś szczęśliwie omijałem tego typu uroczystości. One zresztą nigdy nie były jakoś specjalnie liczne. Nie robiono z tego jakiejś obecności, czy nieobecności. Było to chyba pierwszego maja w 1968 roku w remizie strażackiej w Miłośnie. Wtedy rzeczywiście nas spędzono wszystkich na siłę. Przemówienie miał pan Michał Korzempa, który powtórzył słowa naszego Wielkiego Wodza Towarzysza Wiesława z jego słynnego przemówienia 28 marca 1968 r”.

Wojciech Hyb