Przejdź do treści

artyści

„Bardzo skromnie żył Antoni Strzeszkowski. Żył właściwie w biedzie. Mieszkał tu w Sulejówku w takim skromnym domku. (…) Cały jego dochód, który pozwalał mu żyć, to było [dochód] nauczyciela. (…) On miał uczniów. Nie sprawiało mu to wielkiej satysfakcji, uczniowie byli w dużej mierze niewiele bardziej utalentowani i chętni do tej nauki ode mnie, no ale musiał to robić, dlatego że z czegoś musiał żyć. (…) Skupiał koło siebie właściwie w dużej mierze takie życie lokalne. (…) Był bardzo dobrze wykształconym muzykiem (…) po Akademii Muzycznej”.

Andrzej Sawelski

„Mówił do nas po polsku a [jego ulubiona] książka była w oryginale francuska, bo Antoni znał bardzo dobrze język francuski. To była chyba właściwie jedyna książka, która była w tym domu, w jego domu. Mimo, że on był na pewno oczytany, na pewno z wielką wiedzą taką, ale później to się ograniczył [tylko] do tego”.

Andrzej Sawelski

„Jedynym a co najmniej głównym umeblowaniem, to był ten fortepian, który służył jako stół. Kluski wyrabiał na nim, bo nie miał innego mebla kuchennego a sam sobie robił ciasto. Wyrabiał na tym fortepianie i na nim grał”.

Andrzej Sawelski

„Koncertował. Koncerty [były] bardzo kameralne, dlatego że nie było w Sulejówku sali koncertowej. Nie miał licznych słuchaczy. Miał taką gromadkę i grał. Grał dla nas, grał dla kilku osób, które się schodziły raz w tygodniu u Pani Rybkowej, mojej sąsiadki. (…) Słyszałem tę grę, a poza tym czasami grał dla nas u siebie”.

Andrzej Sawelski

„Spotykaliśmy u Antoniego, bo tutaj życie kwitło. On grał. Ja nawet mam takie wspomnienie, bo byłem w tej grupie, w tym gronie na takim koncercie, na których grał swój niedawno stworzony utwór bardzo poważny i piękny. Ten utwór miał tytuł „Zima””.

Andrzej Sawelski

„On do tej muzyki ma przygotowania autentyczne, bo w te motyle to on wszedł jako taki amator. (…) Antoni napisał wiele utworów na fortepian, między innymi ja się znęcałem nad takim jego walcem, takim tanecznym walcem, nie z muzyki poważnej. Poza tym to słyszałem, że napisał dla dzieci jakąś taką o krasnoludkach, taką jakąś piosenkę, ale przede wszystkim w jego odczuciu wartościowe, to były te utwory nie symfoniczne tylko takie poważne, utwory to jakaś kantata”.

Andrzej Sawelski