Przejdź do treści

Biuletyn „Sąsiedzi z Sulejówka”

Historia miasta współtworzy tożsamość jego wspólnoty. Portal “Sulejówek po sąsiedzku” to wielowymiarowy obraz historii społecznej tego miasta.

Jeśli pamiętasz ciekawą historię o mieszkańcach i mieszkankach miasta – napisz do nas. Podziel się swoją opowieścią. Włącz się w poszerzanie naszej narracji. Każde wspomnienie czy udostępnione do zdigitalizowania zdjęcie wzbogaci odtwarzany przez nas ze skrawków pamięci obraz przeszłości tego miejsca.

Czekamy na twoje opowieści, abyśmy mogli się nimi podzielić z innymi. O wszystkich nowych odkryciach będziemy informować właśnie tutaj. Czyja historia pojawi się jako pierwsza?

Kontakt: kontakt@sulejowekposasiedzku.pl

15 lipca

Lipiec 2021

Sulejóweckie glinianki są obecnie zadbanym terenem rekreacyjnym. Miejscem, gdzie mieszkanki i mieszkańcy Sulejówka w czasie wolnym mogą odpocząć wśród zieleni, nad wodą, obserwując jego mieszkańców – urocze kaczuszki. Mogą również posłuchać szumu fontann, śpiewu ptaków lub koncertu Młodzieżowej Orkiestry Dętej Akord, zrelaksować się na ławeczkach, leżakach, w hamakach, przyprowadzić dzieci na nowoczesny plac zabaw, pojeździć na rowerach, a także spotkać się z przyjaciółmi i grillować na specjalnie przygotowanych stanowiskach.
A jak było dawniej?
Na terenie glinianek (dawna Cechówka, a obecnie Miłosna) znajdowały się pokłady gliny. Stąd wzięła się nazwa tego terenu. Ich przemysłowe wykorzystywanie zaczęło się w roku 1866, kiedy to właściciel Okuniewa, Łopatin wybudował cegielnię. Zaczęto wówczas wydobywać glinę do produkcji cegieł. Doły po wykopaniu gliny zalano wodą tworząc stawy i nazywając je: Kozacki, Łabędowicza, Piątek i Babski. Miejscowa ludność i przyjezdni zażywali tu chętnie kąpieli. Przed II wojną światową wokół stawów powstały nawet boiska sportowe. Po wojnie, w roku 1948 teren został zalesiony. Niestety po latach stał się miejscem licznych, niekontrolowanych libacji, co w konsekwencji powodowało zaśmiecenie i degradację lasu wokół niemal wyschniętych i zaniedbanych stawów.
W 2010 roku powstał nowy stadion sportowy, a kilka lat później zaczęła się rewitalizacja i budowa nowoczesnych zbiorników retencyjnych oraz zagospodarowanie parku.
Na portalu można znaleźć wspomnienia mieszkanek i mieszkańców, zdjęcia zatrzymanych w kadrze chłopców – członków Koła Młodzieży Miłośnianka, które działało na terenie glinianek. Ze wspomnień dowiadujemy się, że ludzie chętnie tam przychodzili, że oprócz meczy rozgrywanych między Miłośnianką a drużyną Kolejarz były tam również potańcówki na dechach, festyny, a w czasach PRL-u pochody pierwszomajowe.
Minęło wiele lat, a kolejne pokolenia mieszkańców znów tu przybywają w poszukiwaniu relaksu, ruchu na świeżym powietrzu, muzyki czy spokoju wśród śpiewu ptaków.
Jeśli mają Państwo swoje wspomnienia (a może nawet zdjęcia) dotyczące tego miejsca, zachęcamy do kontaktu: kontakt@sulejowekposasiedzku.pl

15 czerwca

Czerwiec 2021

Wczesne lata siedemdziesiąte XX wieku. W poczekalni na parterze małej starej willi po rodzinie Kamińskich przy ulicy Paderewskiego 94 jest pełno chorych dzieci – panie rejestratorki przygotowują karty, dzieci z mamami czekają na wizytę u pani doktor Krzykowskiej. Za chwilę zobaczymy, kto dostanie witaminę C i aspirynę, a kto serię zastrzyków z penicyliny. Małe fiolki z białym proszkiem w środku wzbudzają strach. Panie pielęgniarki będą musiały przyjeżdżać na służbowych rowerach codziennie do domu pacjenta, aby zaaplikować lek domięśniowo. Strzykawki były szklane a igły wielorazowe, po użyciu sterylizowane w specjalnym piecu.
W przychodni zazwyczaj jest zimno. Stare kaflowe piece nie są w stanie ogrzać pomieszczeń. Do plątaniny kabli i ledwo trzymających się ścian gniazdek podłączane są piecyki elektryczne, żeby choć trochę podnieść komfort chorych pacjentów i pracujących lekarzy. Drewniane podłogi pokryte dziurawym linoleum skrzypią. Lekarki łamią obcasy, bo co jakiś czas zmurszałe drewno zapada się. Schody prowadzące na górę skrzypią. Dziś są wyremontowane, ale pachną jak dawniej – minionym czasem.
Na górę wchodzą ciężarne, które mają umówioną wizytę w gabinecie ginekologicznym u pani doktor Siemaszko. W małym gabinecie zabiegowym słychać co jakiś czas płacz dziecka albo głos schorowanej osoby. U pani doktor Ławreńczyk – okulistki – jest cicho. Pracuje w skupieniu. Ma całkiem nowoczesną jak na owe czasy aparaturę. Dwa razy w tygodniu pacjentów przyjmują panie – Anna Padzik i dr Jankowska, psycholog i psychiatra.
Przychodnia jest mała i niedoposażona. Gabinety zaś ciasne. Jej surowy wystrój ratuje p. Szymanowska. Codziennie dba o każdy skrawek powierzchni, a do czyszczenia przestrzeni na styku ściany i podłogi używa… szczoteczki do zębów. Raz do roku odbywa się malowanie ścian, d dołu obowiązkowo farbą olejną. Jest siermiężnie, ale czysto.
Maleńki pokoik na poddaszu zachował się w pamięci wieloletniej kierowniczki dr. Marii Bramy-Rosik jako azyl dla personelu. To nie było jedynie pomieszczenie socjalne. Tam spotykano się z okazji imienin, czy świątecznych śledzików. Każdy przynosił z domu co mógł, świętowano w rodzinnej atmosferze. Lekarze i personel żyli w przyjaźni. Byli dla siebie wsparciem i zwyczajnie się lubili. Nie było rywalizacji czy obgadywania. To tam konsultowało się trudne przypadki, opowiadało o swoich radościach i smutkach.
Pani Żenia Dworak – wieloletnia położna i pielęgniarka środowiskowa – przynosiła z domu kwiatki i sadziła w ogródku nieopodal wiaty na rowery i wózki. Nie starczało jej ani siły, ani czasu na dbanie o cały teren przychodni. Rosły tam głównie chaszcze, ale też akacje.
Willa jest dla mieszkańców Sulejówka jedynym ośrodkiem zdrowia. Po wizycie u lekarza zostawało już tylko zrealizować receptę w jedynej aptece w miasteczku -po drugiej stronie torów, na ulicy Piastowskiej.
Ale to już będzie inna opowieść, którą kiedyś zamieścimy na portalu.

14 maja

Maj 2021

*Jest 15 maja roku 1931. Imieniny Zofii. Zofia Moraczewska szykuje się do przyjęcia gości. Zakłada skromną sukienkę w kwiatki, upina spinkami lekko pofalowane włosy. Jeszcze tylko korale…Ogród i lasek wysprzątany Dom odmalowany. Pogoda jest piękna, na niebie ani jednej chmurki. Wkrótce przybędą goście, dla których pani Zofia, z pomocą pani Anieli przez kilka dni gotowała i piekła przeróżne smakołyki! Na stołach ustawionych w sosnowym lasku pojawiają się doskonałe potrawy: pasztet z cietrzewi upolowanych przez Jędrzeja, rolada z cielęciny w sardelowym sosie, szczupak w majonezie, sos morelowy, sałata z ryb i jarzyn, mizeria, sałata zielona ze śmietaną i 5 tortów: kawowy, Pilatowej, kawowy biszkoptowy, orzechowy z masą, czekoladowy i pomarańczowy, a na gorąco barszcz z francuskimi pasztecikami. Wybija godzina 15.00. Pierwsza przybywa pani Michalina Mościcka z piękną azalią w rozkwicie. Następnie panie ze Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet, Sieroszewscy, wojewoda Twardo, Romanowie, Adam Kruczkiewicz, Valdenowie, p. Kadenacowa, Słodkowska Jadzia, Irka Prokop, Nela – a wieczorem Aleksandra Piłsudska. Jest morze kwiatów i różnorakich prezentów ręcznie wykonanych. Jest też walizka z przyborami toaletowymi. Jędrzej bawi gości opowiadając dykteryjki i częstując winem domowej roboty. Jest gwarno i wesoło. Wypielęgnowany dom i ogród, w którym zakwitły właśnie bratki i niezapominajki, budzą zachwyt! Drzewa obudzone wiosenną aurą tworzą piękne koronki na tle nieba.

[15 05 1937]. Biblioteka Narodowa: Magazyn Ikonografii F.69803/I. Dostęp online.

Dla Zofii Moraczewskiej dzień imienin był niezwykle ważny. Ważne były zwłaszcza „kochane kobietki” ze Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet, w których towarzystwie czuła się świetnie. Zapraszana na liczne przyjęcia czuła się zobowiązana, aby raz w roku zrewanżować się i zaprosić gości do Sulejówka. Przygotowania do imieninowych obchodów trwały od rana do nocy przez trzy dni.  Przyjęcia zazwyczaj odbywały się na świeżym powietrzu, w sosnowym lasku, ale przy brzydkiej pogodzie goście byli przyjmowani w salonie. Wówczas stoły ustawiano w literę T. Mieściło się przy nich 45 osób.

W domu Państwa Moraczewskich  – Dworku Siedziba – jest Izba Pamięci im poświęcona. Można zobaczyć salonik i spróbować wyobrazić sobie, jak karkołomne zadanie miała Pani Zofia Moraczewska organizując przyjęcie dla licznie przybyłych gości. Niezmiennie zachęcamy do przeglądania naszej galerii adresów i czytania wspomnień mieszkańców. Wciąż odrywamy nowe fotografie i kolejne historie, którymi wkrótce będziemy się dzielić!

*Opis imienin z roku 1931 – na podstawie „Listów do siostry” w redakcji Beaty Gołkowskiej wydanych w roku 2018 przez Wydawnictwo LTW we współpracy z Wydziałem Nauk Historycznych i Pedagogicznych oraz Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

15 kwietnia

Kwiecień 2021

Jest jesień 1934 roku. Państwo Zofia i Józef Wójciccy wprowadzają się do nowowybudowanej willi przy ulicy Legionów 3 (obecnie Rozwadowskiego 9) w Sulejówku. Przedsiębiorca budowlany i jego dwaj wspólnicy (pan Droszcz i pan Skorupko) zafascynowani miasteczkiem budują trzy domy na parceli wielkości 8000 metrów kwadratowych. Państwo Wójciccy nie mogą przewidzieć, że nie będzie im dane długo i spokojnie tu mieszkać. Wiosną 1935 roku pan Józef umiera pozostawiając żonę Zofię i dwójkę małych dzieci.
Nikt nie przypuszcza, że willa Józefa zwana Świerkówką, stanie się źródłem dochodu dla wdowy. Będzie wynajmowała jej gościnne progi m.in przedwojennemu pasjonatowi fotografii, autorowi wielu zdjęć dokumentujących Sulejówek – Romualdowi Makarewiczowi, mieszkającemu tam z małżonką Janiną. Nikt nie przypuszcza, że podczas wojennej zawieruchy willa przedsiębiorcy budowlanego będzie przystanią dla niemieckiego wywiadu ani, że Rosjanie urządzą w niej szpital, a właścicielka będzie zmuszona do życia w towarzystwie wrogów.
Kiedy po wojnie władza ludowa wprowadza kwaterunek, w domu ponownie pojawią się przypadkowi lokatorzy: przeplatające się życiorysy, zdarzenia, historie związane z trudną codziennością, brakiem jedzenia, leków, środków do życia.
I tak po latach, nocą, w wirtualnej rzeczywistości messengera spotykają się potomkowie właścicieli willi oraz przedwojennych lokatorów. Jedno zdjęcie przedstawiające dwie rodziny na tle dawnej willi wywoła wspomnienia. Po 80. latach historia zatoczy koło. Czy kiedyś spotkają się w realu?

Takich historii może być wiele. Tworzyło je codzienne życie, a przywraca pamięci patrzenie w przeszłość. Jeśli chcecie uczestniczyć w szukaniu korzeni swojej rodziny, zaglądacie na portal, wypatrujcie znajomych twarzy na starych fotografiach. Zobaczcie, jak splatają się sąsiedzkie historie własne i naszych przodków.

14 marca

Marzec 2021

Do Archiwum Społecznego Sulejówka trafiła w tym miesiącu unikatowa kolekcja zdjęć rodziny, która przed laty mieszkała w Sulejówku. Pan Romuald Makarewicz przybył do Sulejówka z dalekiego Tbilisi, a kolekcja jego fotografii trafiła do nas z odległej Kanady, gdzie mieszka jego prawnuczka – pani Ewa Gauld. Dzięki fotograficznej pasji jej pradziadka możemy przenieść się do Sulejówka z początku XX wieku. Pan Romuald był prawdziwym pasjonatem, który również samodzielnie zdjęcia wywoływał! Zatrzymywał w kadrach ówczesną architekturę wraz detalami, ale też mieszkańców, w ich życiu codziennym.

Ponadczasową wartość ma sama opowieść pani Ewy Gauld o Willi Wanda i historii jej rodziny ze strony nieżyjącej już mamy, pani Jolanty. Losy rodziny Wilczyńskich i Makarewiczów splotły się wraz ze ślubem dwojga młodych ludzi, których miłość zaczęła się podczas podróży pociągiem do Warszawy.

Dzięki Pani Ewie portal zyskał szczególne pamiątki w postaci fotografii przystanku Sulejówek z lat 20., zdjęć z jego budowy i z codziennego, podróżniczego życia. Zwróćcie uwagę na kiosk, w którym pracowało małżeństwo Makarewiczów, dorabiając do skromnej wojskowej emerytury.

W rodzinnych zbiorach pani Ewy znaleźliśmy też zdjęcie dawnej poczty, mieszczącej się w Willi Jadwisia.

Relacja Pani Ewy jest wielowątkowa, a formuła portalu pozwala nam na zamieszczenie jedynie cytatów z jej wypowiedzi. Po pełne nagrania oraz zapis relacji zapraszamy do Muzeum Józefa Piłsudskiego.

14 lutego

Luty 2021

Ile to studniówek, balów maturalnych widziała sala gimnastyczna sulejóweckiego liceum? Dzięki Ryszardowi Grusowi, maturzyście z rocznika 1969, który przesłał nam pakiet zdjęć, poczujemy atmosferę studniówkowej zabawy. Zupełnie innej niż współczesne imprezy organizowane w restauracjach, bo przygotowanej własnym sumptem od oryginalnych girland z krepiny aż po srebrną płachtę zrobioną prawdopodobnie ze sreberek po czekoladzie. Może kupowanej w małym białym sklepiku spożywczym naprzeciwko? Sklepiku, który nie był zwyczajny. Pełnił rolę nie tylko zaopatrzenia w podstawowe produkty dla okolicznych mieszkańców, ale także sklepiku szkolnego. Na szkolnych fotografiach zachwyca spontaniczna radość maturzystów oraz ich skromne stroje.
W licealnych czasach rodziły się pierwsze miłości, często na całe życie. Na portalu mamy zdjęcia klasowego małżeństwa maturzystów z roku 1969 podczas ceremonii ślubnej – w malowniczej scenerii ogrodu przy Kaplicy Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyścowych.
Kto zaś narzeka na śnieżną zimę, niech zobaczy, jakie zimy bywały przed laty. W roku 1956 Osiedle Wojskowe przykryte śniegiem stało się scenerią dla opowieści o rodzinie pułkownika Bieniewskiego. Zobaczcie, jak zmieniła się ulica Okuniewska, wtedy ze szpalerem drzew zasypanych w śniegu. Dowiemy się też więcej o codzienności mieszkańców osiedla, sposobach spędzania wolnego czasu i pracach społecznych, których efekty służyły również innym mieszkańcom.
Drodzy! Dzięki Wam odkrywamy dawny Sulejówek na nowo. Obecnie poszukujemy informacji na temat Willi Ułanka, która w roku 2002 stała się siedzibą Miejskiej Biblioteki Publicznej. Adres już jest na portalu. Czy podejmujecie to wyzwanie?

Zachęcamy do dzielenia się ciekawymi historiami i zdjęciami: kontakt@sulejowekposasiedzku.pl

14 stycznia

Styczeń 2021

Styczeń – to miesiąc karnawału i radosnej zabawy. W roku 2021 jednakże nie dane jest nam bawić się, spotykać, tańczyć, chadzać do teatru czy na koncerty.

Z rozrzewnieniem wspominamy spotkania na koncertach karnawałowych naszej rodzimej Orkiestry Akord, które rokrocznie odbywały się w odrestaurowanej obecnie sali OSP przy ulicy Świętochowskiego 15/17 w Sulejówku-Miłosnej – gdy rozbrzmiewały składanki muzyki filmowej, walce J. Straussa, marsze… w tym uwielbiany przez publiczność marsz Radetzkiego – wspólnie „wyklaskiwany” na koniec każdego koncertu.

Mamy nadzieję, że wkrótce wróci piękna tradycja noworocznych koncertów z udziałem sulejóweckiej publiczności! Tymczasem mamy dla Państwa nagranie fragmentu koncertu noworocznego ze stycznia 2020 roku.

Póki co – w przymusowej przerwie od muzyki na żywo – zapraszamy do rozejrzenia się po portalu „Sulejówek po sąsiedzku”, aby powspominać i dowiedzieć się, jak to się zaczęło. Jaka jest historia powstania Orkiestry? Jaki jest związek Ochotniczej Straży Pożarnej z muzyką? Przeglądając zdjęcia – w tym stare fotografie z początku XX wieku, dowiemy się, jak wiele osób było i jest zaangażowanych w naszą ochronę PPOŻ i strawę duchową w postaci muzyki granej przez ludzi niezwykłych. Niezwykłych, bo pasjonatów – głównie amatorów na co dzień zajętych zawodowo w zupełnie innych obszarach. Często dalekich od muzyki.

Orkiestra Akord – prowadzona przez kapelmistrza majora Edwarda Myśliwczyka od roku 1999 – została reaktywowana po 60. latach, bowiem 15 września w roku 1939 siedziba ówczesnej orkiestry założonej przez kapelmistrza Stanisława Drążka [w roku 1929] została spalona przez Niemców wraz ze wszystkimi instrumentami.

Po latach – dzięki staraniom dh. Henryka Zająca – orkiestra zaczęła grać ponownie i gra do dziś, choć w roku pandemicznym tylko wirtualnie.

Miło jest nam też Państwa poinformować o nowościach na naszej stronie. Prosimy zerknąć na dodane dziś miejsce na mapie Sulejówka – Kaplicę Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych.

Prosimy też zajrzeć do adresu „Milusin”. Tam na Państwa czeka prawdziwa perełka. Zdjęcie z roku 1935 i z roku 1956 z zabytkową bazaltową kostką na ulicy Piłsudskiego [dawniej Sienkiewicza], Zaś na „Gliniankach” (obecnie tak chętnie odwiedzanych) znajdziemy dawnych sportowców z Koła Młodzieży „Miłośnianka”.

Od zawsze ważne dla mieszkańców jest kolejowe połączenie ze Stolicą. Nasze stacje mają obecnie nowoczesne oblicze, ale na starych fotografiach, właśnie przez Państwa dostarczonych, możemy z nostalgią oglądać ich pierwotną formę. Polecamy uwadze adresy „Przystanek Sulejówek” i „Stacja Sulejówek-Miłosna”. Dodaliśmy kolejne zdjęcia!

Nasz portal budzi coraz większe zainteresowanie. Będzie się rozwijał dzięki Państwa zaangażowaniu i nadsyłanym fotografiom, do czego gorąco zachęcamy! Dobrego Roku!

14 grudnia

Grudzień 2020

Kącik zasłużonych– ksiądz Wacław Koryś

Nasza mała podwarszawska miejscowość postrzegana jest jako sypialnia Warszawy. Dawniej, za czasów Marszałka Piłsudskiego, była to miejscowość letniskowa – zanurzona w zieleni, z niewielką liczbą mieszkańców. Z biegiem lat jej walory dostrzegało coraz więcej osób. Niewielka odległość od stolicy, w której można znaleźć pracę, rozwój kolei  powodowały systematyczny napływ nowych mieszkańców i mieszkanek. Początkowo głównie z okolic Siedlec i Mińska Mazowieckiego. Obecnie osiedlają się tu również mieszkańcy Warszawy, którzy marzą o kawałku ziemi i trawie pod stopami.

W czasach głębokiego PRLu – w latach 50. i 60. – mieszkańcy chodzili na msze do niewielkiej kaplicy Zakonu Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych. Była to filia parafii Cechówka.

Pod koniec lat 50. postanowiono, że zostanie wybudowany kościół, ale ówczesne władze, nieprzychylne kościołowi, cofnęły wcześniej wydane pozwolenie na budowę. Budowa kościoła udała się dopiero w roku 1971, dzięki staraniom charyzmatycznego księdza Wacława Korysia, który jest do dziś jest bohaterem wspomnień mieszkańców i mieszkanek Sulejówka.

Zapraszamy do przeczytania krótkich acz barwnych wspomnień mieszkańców i mieszkanek Sulejówka o księdzu i o budowie sulejóweckiego kościoła. Zachęcamy również do podzielenia się wspomnieniami bądź anegdotami związanymi z księdzem – budowniczym parafii NMP Matki Kościoła w Sulejówku. Księdzem na rowerze.

15 listopada

Listopad 2020

W 70. urodziny Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sulejówku staruje nowy portal!