Poznaj zdjęcia i opowieści mieszkanek i mieszkańców ze zbiorów Archiwum Społecznego Sulejówka utworzonego w 2016 r.
„Społeczeństwo zbierało zapasy na zimę. Matka suszyła suchary, chleb. 15 września poszli do piekarni przy stacji. Stali w kolejce, bo oczywiście trzeba było rano wstać i stać w kolejce za tym chlebem. Poszli gdzieś o 4 czy o 5 rano, a o godzinie gdzieś 8 siostra mnie budzi, bo coś się dzieje. Jakieś strzały było słychać. Zerwałem i wybiegłem na tę polanę przy tym lesie. Szosą w kierunku Okuniewa, bo ulica Cieplaka wychodziła tak w połowie tej szosy szła grupa mężczyzn i kilku wojskowych z karabinami. Myślałem, że to wojsko polskie. Wybiegłem, a ci skierowali lufy karabinów i coś tam po niemiecku. Przez polanę biegła moja matka i krzyczała: „Leszek i Krysia uciekajcie”. Siostra pobiegła do domu, a ja wystraszony pobiegłem do sąsiadki Piaseckiej. Po jakichś 20 minutach Pan Piasecki zamknął drzwi. Było strasznie. Krzyki, łomotanie do drzwi. W końcu te drzwi wyważyli. Weszło trzech uzbrojonych. Wtedy to dopiero wiedziałem, że to są Niemcy. Zaczęli szarpać Pana Piaseckiego i wymierzyli w niego lufę. Chcieli go zabić chyba. Pani Piasecka padła na kolana i zaczęła po butach całować Niemca. Chodzi o to, że oni mieli dużego psa i ten pies rzucił się na Niemca i oni mieli pretensje. W końcu Pan Piasecki tego psa wypchnął i Niemiec dał spokój Panu Piaseckiemu. Zabrał mu tylko zegarek kieszonkowy i w końcu odpuścili. Cały czas siedziałem pod stołem skulony.”