Przejdź do treści

architektura

„[Wtedy] powziął plan budowy domu. Znał takiego dość znanego architekta, Napoleona Czerwińskiego, który kilka ciekawych kamienic zaprojektował w Warszawie i Konstancinie-Jeziornej. (…) Jemu zaproponował, żeby zaprojektował ten dom. (…) Na przełomie 1918/1919 rozpoczęła się budowa domu. Był bardzo oryginalny. Piętrowy budynek z dwuspadowym dachem, a wokół niego były różne balkony, tarasy”.

Marek Giedwidź

„Wuj zakupił [też] piękną terakotę z firmy Villeroy Bosch, ale nie przywiązywano wówczas wagi do takich rzeczy jak sanitariaty czy kwestia ciepłej wody”.

Marek Giedwidź

„Budowa szła. Dwie rzeczy były bardzo solidne, a pozostałe mniej. Polegało to na tym, że z cegłami nie było problemów, bo już cegielnia powstała w Sulejówku i wypalała bardzo dobrą cegłę. Natomiast jeżeli chodzi o oprawę okien i te wszystkie wykończeniowe rzeczy to były zrobione trochę tak byle jak. Stropy z byle jakiego drewna. Wszystko było takie trochę prymitywne. Natomiast bardzo solidnie wykonane zostały wszystkie elementy betonowe: kolumny, wieżyczki, tarasy, balkony i to przetrwało prawie sto lat bez żadnego większego uszczerbku”.

Marek Giedwidź

„W 1921 r. dom został ukończony. [Wtedy] pomysł wuja był taki, żeby pomyśleć też o jakiś pomieszczeniach gospodarczych. (…) Najpierw powstały inspekty, belgijki, niskie, skrzyniowe pojemniki przykrywane oknami ze szkłem, żeby można było przyspieszyć (…) wyprodukowanie niektórych kwiatów. (…) Powstała pierwsza szklarnia, niska, dach sięgał do ziemi, bo tam chodziło o ogrzewanie – nie było jeszcze systemów ogrzewania i trzeba było tam jakieś gorące dymy ze spalonego węgla kanałami [poprowadzić], aby to ogrzewało. Technicznie to było na początku dość skomplikowane. (…) A w latach 1922-1923 powstał budynek gospodarczy ze szklarnią. Tam były winogrona. Można było korzystać z ich owoców do późnej jesieni. [Tam] było też mieszkanie dla ogrodnika”.

Marek Giedwidź

„Powstała też kotłownia i wtedy można było pełną parą gospodarstwo przez cały rok wykorzystywać [jako] zaplecze do kwiaciarni „Kalina” na ul. Królewskiej 31 [w Warszawie]. (…) Istniała do 1 sierpnia 1944 r. [Powstania warszawskiego] nie przetrwała ani kwiaciarnia, ani piękne mieszkanie wyposażone we wspaniałe meble i obrazy polskich malarzy. Kamień na kamieniu nie został w tym miejscu”.

Marek Giedwidź

„W Sulejówku cały czas były prowadzone prace. Piękne były ogrody nie tylko szklarnie. (…) A dom cały czas był zamieszkiwany przez różne rodziny. (…) Została [m.in.] zainstalowana rodzina Pączków. Zajęła pokój z kuchnią. Mieszkanie mieli za darmo, ale jednocześnie we własnym zakresie pilnowali tego domu dzień i noc. (…) Oprócz tego na dole, matka z córką Haliną zamieszkała. (…) Natomiast na górze był taki malutki pokoik, który zajmowała matka Stanisława czyli Anna Gawell. Ona tam mieszkała do śmierci, do 1944 r. [Natomiast] dwa najbardziej słoneczne pokoje na piętrze zajmował sam właściciel. I tak to wszystko trwało nawet w te lata wojenne”.

Marek Giedwidź